Exposé Księdza Proboszcza Piotra Banacha
niedziela, 12 października 2003 r.
Wstęp
Dzień papieski – refleksja o Ojcu świętym i o całym Kościele jest dobrą okazją, by zastanowić się nad Kościołem lokalnym, jakim jest nasza parafia.
Początki w parafii
W tej parafii jestem od dwóch miesięcy. W tym czasie starałem się jak najlepiej parafię poznać. Rozglądałem się wokół, poznawałem ludzi, wgłębiałem się w sprawy ważne i trudne, wchodziłem w sprawy bieżące, nie mogące dłużej czekać. Wiele jest jeszcze przede mną. Jeszcze wiele miesięcy, a może lat, będę poznawał tę parafię.
Mimo to chcę już dziś powiedzieć, z czym przychodzę, co jest dla mnie – jako nowego proboszcza – ważne, jakie są moje zamierzenia i plany (choć na to jest pewnie jeszcze trochę za wcześnie).
Parafia, jakiej pragnę
Nigdy nie spodziewałem się, że zostanę proboszczem tak wcześnie. Zawsze jednak pragnąłem pracować bezpośrednio z ludźmi, w duszpasterstwie. Również parafia była dla mnie tematem zawsze aktualnym. Od dawna miałem swoją osobistą wizję parafii.
Parafia – jako wspólnota ludzi wierzących, powinna być wspólnotą (różnych) wspólnot, by każdy parafianin mógł znaleźć w tych wspólnotach miejsce dla siebie.
Jeśli mówimy o wspólnocie, to ważna jest również jedność – jedność pomiędzy poszczególnymi ludźmi w parafii, ale również jedność pomiędzy ludźmi świeckimi i duchownymi.
Jedność znowu znaczy otwartość, dialog, szczera rozmowa. Jedność, to burzenie barier i murów, zwłaszcza tych, które dzielą księży i świeckich, to obalanie stereotypów, to wzajemne zaufanie.
Bardzo chciałbym, by taka była nasza parafia. By plebania, dom parafialny był otwarty dla wszystkich, by nikt nie bał się księdza, by nikt nie był skrępowany wobec proboszcza, byśmy umieli ze sobą rozmawiać, mówić sobie prawdę (choćby ta prawda była trudna i bolesna), byśmy umieli do siebie się uśmiechać.
Chciałbym, by między nami panowała dobra komunikacja, dlatego chcemy wraz z księżmi tutaj pracującymi informować o wszystkim, co się w parafii dzieje, o wszystkich parafialnych sprawach. Chcemy, by nam stawiano pytania, jeśli coś jest niedopowiedziane, czy jeśli są jakieś niejasności. Chcemy, by nam podpowiadać i radzić, a w razie potrzeby by napominać i zwracać uwagę. Nie chcemy niczego, co dotyczy naszej parafii ukrywać, czy taić.
Każdy apostołem
Św. Wincenty Pallotti pragnął, by wszyscy ochrzczeni byli apostołami Jezusa Chrystusa, by każdy: i ksiądz, i świecki był odpowiedzialnym chrześcijaninem, zaangażowanym w życie Kościoła.
A nasza parafia jest parafią pallotyńską. Więc ważne są tutaj idee i ważny jest charyzmat św. Wincentego.
Dlatego jako pallotyni pragniemy, by wszyscy parafianie byli zaangażowanie również w życie naszego Kościoła lokalnego, jakim jest parafia. Pragniemy, by w odpowiednim czasie powstała w naszej parafii z prawdziwego zdarzenia Parafialna Rada Duszpasterska i Parafialna Rada Ekonomiczna. Bo to nie jest ani moja parafia jako proboszcza, ani parafia pracujących tu księży. To jest Wasza parafia. Ja i księża tu pracujący przybyliśmy, by tej parafii służyć, by służyć mieszkającym tu ludziom. Każdy z nas – księży jest tu tylko przez jakiś określony czas – dłużej lub krócej. Nikt z nas nie jest tu na zawsze. Natomiast Wy, moi drodzy, często tu się urodziliście, tutaj spędzacie całe Wasze życie.
Dlatego to jest Wasza parafia, i dlatego to Wy macie kształtować życie tej parafii.
Sprawy trudne
Przychodzę tu z wielkim zapałem, a tego zapału nie gaszą problemy, które tutaj również spotykam. Patrzę optymistycznie w przyszłość, mimo np. bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej parafii (mówiłem o tym ks. biskupowi w czasie wizytacji).
Jako proboszcz przejąłem tę parafię z jej wieloma zaległościami i zadłużeniami. Już poprzedni proboszcz informował o tym, że nie zapłacone do końca są schody do naszej świątyni. Nie mówiliśmy o tym na początku, by nikogo nie zrażać. Nie prosiliśmy o pieniądze i dalej tego nie będziemy robić. Zaczęliśmy od siebie.
Sprzedaliśmy samochód, którym do Kutna przyjechałem, a na który zapracowałem, będąc w Austrii. Od samego początku mojego proboszczowania (tj. od 11 sierpnia 2003) odkładaliśmy każdy złożony na schody grosz. W ten sposób mogliśmy zapłacić 7 października 2003 r. pierwszą znaczącą ratę za schody, a suma, która została jeszcze do zapłacenia mocno się zmniejszyła. Poza tym wynegocjowałem z naszym wierzycielem długie terminy spłat, uwzględniając np. wpływy z tzw. kolędy w 2004 i 2005 roku. Tak oto mamy realną szansę, by sobie z powstałymi zaległościami poradzić.
Nie chcemy jednak tylko spłacać długów... Jako duszpasterze tej parafii zależy nam bardzo, by robić coś przy naszym kościele. A do zrobienia jest bardzo wiele – wystarczy się tylko rozejrzeć. Dziś jednak nie będę obiecywał „gruszek na wierzbie” i nie będę mówił o konkretach. Poinformuję wtedy, kiedy konkretne prace się rozpoczną i gdy będzie można mówić o efektach końcowych.
Pan Bóg nas kocha
Drodzy Parafianie!
Mówię o tym wszystkim nie po to, by zatrważać. Wręcz przeciwnie, mówię o tym, by pokazać, że już wychodzimy z trudnej sytuacji, a każdy dzień przynosi nową nadzieję na lepsze jutro. Pan Bóg nas kocha i nam błogosławi!
W ubiegłym tygodniu, po wizytacji biskupiej i po opłaceniu bieżących rachunków okazało się, że kasa jest pusta. A trzeba jeszcze zapłacić za zamówione drewno na opał. Skąd wziąć pieniądze? Zaczęliśmy się trochę martwić...
We środę i czwartek byłem w Warszawie na spotkaniu proboszczów i rektorów. W pewnym momencie pochodzi do mnie dobry człowiek i nic nie mówiąc daje mi plik banknotów. Zaniemówiłem. Akurat w takim momencie. Nigdy bym się nie spodziewał. A on powiedział tylko: Na pewno wam się przyda. Nie wytrzymałem i „rozkleiłem się”, bo „rozklejam się” jak spotykam dobrych ludzi. A spotykam ich każdego dnia.
Nie proszę o pieniądze, ale...
Moi drodzy!
Nie proszę o pieniądze, bo wiem, że jest trudno. Wiem jednak również, że jak ktoś będzie mógł, to i tak da. Ale...
Proszę o zaufanie!
Proszę o dialog!
Proszę o szczerość i otwartość!
Proszę o modlitwę w intencji parafii!
Ze swej strony obiecuję, że zrobię wszystko, że jako duszpasterze zrobimy wszystko, co naszej mocy, by ta parafia kwitła.
Zakończenie
Zakończyć chcę słowami św. Wincentego Pallottiego, które wybrałem sobie przed dziesięciu laty na obrazek prymicyjny: Sam z siebie nic nie mogę, z Bogiem mogę wszystko. Z miłości Bożej chcę wykonać wszystko. Bogu niech będzie chwała, mnie wzgarda. Amen.
Ks. mgr Piotr Banach SAC
Proboszcz