Sprawozdanie z kolędy
niedziela, 4 lutego 2007 roku
Przypatrzmy się powołaniu naszemu
- A może i Ty poszedłbyś na księdza? Może i Ty zostałbyś pallotynem?
- Nic mi o tym nie wiadomo…
Drogie Siostry i drodzy Bracia!
Kiedy odwiedzałem rodziny, chodząc po kolędzie, prowadziłem czasami z młodymi naszej parafii taki właśnie dialog. Wielu młodzieńców było zaskoczonych tym pytaniem. Niektórzy dziwili się, że ksiądz, ni stąd ni zowąd, mówi na kolędzie o powołaniu… Przecież to taki nieaktualny temat. Na księdza? Dziś chcemy być menadżerami, biznesmenami, prezesami firm..., a nie zakonnikami… To „zawód” bez przyszłości…
A Bóg pyta w księdze proroka Izajasza: Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? Kto pójdzie dzisiaj głosić Ewangelię? Kto dzisiaj będzie ludzi łowił dla Chrystusa? Nie wymawiaj się, jak Izajasz, który mówił: Wszak jestem mężem o nieczystych wargach… Bóg Cię oczyści… Nie mów, jak św. Piotr: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny… Bóg dotknie Cię swoją łaską i twoja wina będzie zmazana, twój grzech zgładzony… Nie bój się pójść za Chrystusem! Jeśli usłyszysz głos powołania w swoim sercu, powiedz: Oto ja, poślij mnie! Poślij mnie, Panie, bym mógł Ci służyć… Bym mógł wszystkim przypominać o powołaniu do świętości. Przypatrzmy się powołaniu naszemu!
Dlaczego kolęda?
Temat powołania był jednym z wielu poruszanych na kolędzie. Chcę dziś trochę o tej kolędzie w naszej parafii opowiedzieć… Może ktoś zapyta: Po co ta wizyta duszpasterska? Czy musi jeszcze ksiądz w XXI wieku chodzić po domach i żebrać? Po co tyle zachodu, po co tyle ceregieli z tą kolędą…?
Moi drodzy, ja powiem jednak, że kolęda, to piękny, polski zwyczaj. Dlaczego?
- bo kapłan odwiedza parafian, by z nimi i za nich się modlić;
- bo kapłan przychodzi, by rodzinę, by dom pobłogosławić – przynosi więc błogosławieństwo Boże;
- bo kapłan poznaje swoich parafian i ich codzienne problemy, nad którymi może wspólnie trzeba się pochylić;
- bo kapłan rozmawia na tematy wiary, Kościoła i parafii;
- bo zbiera ofiary na utrzymanie kościoła i parafii – to taki polski podatek kościelny, który jest pewnie o wiele lepszy od np. niemieckiego, bo dobrowolny…
Przygotowanie do kolędy, obecność, otwarte (lub zamknięte) drzwi
Cóż można by powiedzieć o naszej parafialnej kolędzie? Otóż najpierw chcę podziękować za życzliwość. Dziękuję za otwarte drzwi domów i otwarte serca. Dziękuję za dobre przygotowanie się do kolędy. W zdecydowanej większości rodzin był krzyż, woda święcona, kropidło…, a rodzina czekała na księdza. Większość rodzin starała się być w komplecie. Owszem zdarzało się, że kogoś brakowało. Czasem ta nieobecność była usprawiedliwiona, np. pracą… Były jednak i takie przypadki, że czyjaś nieobecność w domu była trochę niejasna. Jakby niektórzy specjalnie uciekli przed księdzem… Tak się czasem zastanawiałem w takich przypadkach, czy jak ktoś taki umrze, to może i ja ucieknę… Bo niektórzy nie chcą z księdzem się spotkać…
Tylko jeden raz zdarzyło mi się, że drzwi otworzył mi trochę zaskoczony młody człowiek… w (przepraszam za wyrażenie) slipkach… Rozmawialiśmy przez chwilę w progu. Powiedział mi, że jest człowiekiem strasznie zapracowanym i nie ma on „czasu na takie głupoty, jak Kościół”… Szkoda mi tego człowieka. Proszę Was, moi drodzy, o modlitwę w jego intencji.
Czasami spotykaliśmy drzwi mieszkania zamknięte. Na 1677 rodzin w naszej parafii 172 drzwi było dla kapłana zamkniętych. Inaczej mówiąc, w co dziesiątym mieszkaniu kapłan nie był mile widziany. Zdarzało się, że w domu ktoś był, np. świeciło się światło, słychać było głosy… Trochę przykre jest to, że ci ludzie, którzy nie otwierają drzwi kapłanowi nie mają odwagi przyznać się do innego wyznania, czy też do tego, że są niewierzący.
Często się zdarza, że tacy, którzy w czasie kolędy księdza nie chcą widzieć, nagle deklarują się jako tzw. „wierzący i praktykujący”, gdy potrzebują zaświadczenia z kancelarii. Tacy, którzy „uciekają” z kolędy lub ci, którzy księdza po kolędzie nie przyjmują, sami niejako wykluczają się z naszej parafialnej wspólnoty.
Dla statystyki kilka danych: przez 2 kolejne lata nie przyjmowało księdza po kolędzie 59 rodzin, przez 3 kolejne lata nie przyjmowały księdza 33 rodziny, a przez 4 kolejne lata ksiądz nie był po kolędzie w 14 rodzinach. Warto więc zapytać się, czy tacy ludzie to jeszcze chrześcijanie?
Czy znam mój kościół i mojego proboszcza?
Podczas wizyty duszpasterskiej stwierdziliśmy, że w naszej parafii są też tacy, którzy wprawdzie przyjmują księdza po kolędzie, ale nie mają żadnego kontaktu z parafią. Niektórzy wcale lub bardzo dawno nie byli w naszej parafialnej świątyni. Niektórzy przychodzą tylko na pasterkę i sami przyznają się nawet do tego… Są też i tacy, którzy (mimo iż jestem w tej parafii już czwarty rok) nie znają jeszcze proboszcza.
W czasie kolędy staraliśmy się z parafianami rozmawiać. Żartobliwie pytałem o skargi, wnioski i zażalenia. Chciałem posłuchać, co mówią parafianie, bo kiedy ja mówię z ambony, to parafianie słuchają… W czasie kolędy jest okazja, by parafianie również mówili.
Więcej chwalmy Boga!
Często słyszałem pochwały… Z jednej strony usłyszałem, jak wiele się robi w naszym kościele… Jaka ta nasza parafia wspaniała… Z drugiej strony sobie myślałem, skoro tak jest, to dlaczego parafianie do tego „wspaniałego” kościoła nie przychodzą na niedzielną Eucharystię? Dlaczego jest nas tu tak mało, mimo iż wszyscy chwalą…? I przypominałem sobie bł. papieża Jana XXIII, który w swoim dzienniku duchowym pisał mniej więcej tak: Nie wierz tym, którzy cię chwalą, bo albo cię okłamują, albo wyśmiewają się z ciebie…
Myślę jednak, że nasi parafianie są szczerzy. Życzyłbym tylko sobie, jako proboszcz, by parafianie bardziej chwalili Pana Boga niż proboszcza.
Nasze życie religijne i moralne
W czasie kolędy zwracaliśmy więc uwagę również na życie religijne i moralne. Niektórzy pytali z oburzeniem: A co to księdza obchodzi? Więc odpowiadałem: Obchodzi, bo jestem tu proboszczem, a więc jestem również trochę odpowiedzialny za zbawienie parafian. Niektórzy od razu przyznawali się, że do kościoła to często nie chodzą… Inni próbowali kręcić, okłamywać, mówili, że chodzą do „Wawrzyńca”, czy też jeszcze do innych kościołów… I pewnie myśleli sobie, że ksiądz jest taki naiwny i uwierzy w te bajki… Księdza można okłamać… Ale czy da się okłamać Pana Boga?
Tych, którzy żyją bez ślubu kościelnego, a nie mają przeszkód do przyjęcia sakramentu małżeństwa, gorąco zachęcaliśmy, by uregulowali swój status, i by nie żyli już dłużej „na kartę rowerową” ale, by zaprosili Jezusa do swojego życia. Takich, którzy mogliby przyjąć sakrament małżeństwa, ale na razie tego nie chcą jest ok. 50 par w naszej parafii. To dużo… Módlmy się o odwagę dla tych ludzi…
Zeszyty od religii i lekcje religii w szkole
Odwiedzając rodziny, oglądaliśmy i podpisywaliśmy zeszyty od religii dzieci i młodzieży szkolnej. Czasami zdarzało się, że to dopiero na kolędzie rodzice się dowiadywali, że ich dziecko nie prowadzi zeszytu od religii. Okazało się, że wielu, zwłaszcza młodych ludzi, ma zeszyt od języka polskiego, od matematyki, ale od religii nie… Pewnie, że ocena z religii nie liczy się do średniej i nie ma wpływu na promocję do następnej klasy. Czasem więc wydaje się samym rodzicom, że religia to takie „piąte koło u wozu”. Niektórzy mieli nawet pretensje, dlaczego pani katechetka na religii „zadaje do domu”, a potem w klasie robi klasówki i odpytuje… Odpowiedź dla mnie jest prosta: Bo religia jest ważniejsza, niż fizyka, chemia, matematyka, czy nawet polski. Na Sądzie Ostatecznym Pan Bóg na pewno nie będzie mnie pytał jakie stopnie miałem z biologii, ale może zapytać, jaka była moja wiara, jak starałem się o poznanie Jezusa i jak Go kochałem… Warto nad tym się zastanowić i czasem wpłynąć na stosunek młodych ludzi do lekcji religii w szkole.
Kolędowe pamiątki
W każdym domu rozdawaliśmy kolędowe pamiątki. Przygotowaliśmy specjalnie na kolędę nasz najnowszy informator parafialny, by każdy miał pod ręką podstawowe informacje: Kiedy jest Msza święta, kiedy czynna kancelaria, jaki jest telefon do proboszcza…
Rozdawaliśmy pamiątki z okazji 100-lecia pobytu pallotynów na ziemiach polskich. Zachęcaliśmy do medytacji bożonarodzeniowego obrazu. Mówiliśmy o Pierwszym Diecezjalnym Kongresie Eucharystycznym, który odbędzie się w czerwcu tego roku.
Finanse
W końcu zbieraliśmy również ofiary… Podczas tej kolędy zebraliśmy ok. 20% więcej ofiar, niż w roku ubiegłym. Za wszystkie ofiary serdecznie dziękujemy. Bóg zapłać!
Zebrana suma pozwoliła nam na zapłacenie drugiej raty za instalację ogrzewania w naszym kościele, opłaciliśmy podatek od nieruchomości, ubezpieczenie kościoła i bieżące rachunki. Oddaliśmy należną część ofiar z tzw. kolędy Kurii Diecezjalnej i jeszcze trochę pieniędzy pozostało w naszej kasie parafialnej. Pieniądze te chcemy przeznaczyć na kolejny witraż, wywiązując się ze zobowiązania wobec parafian, którzy już wcześniej złożyli na witraż swoje ofiary (są to ofiary rodziców dzieci pierwszokomunijnych z roku 2006 i ofiary indywidualne). Na razie jednak tych pieniędzy na witraż nie wystarczy. Kosztuje on ok. 20.000zł. Kolejni sponsorzy, którzy chcieliby „wpisać” się w nowe okno z witrażem są więc mile widziani. Więcej informacji na ten temat w najbliższym czasie…
Witamy w parafii!
W ubiegłym roku nasza parafia powiększyła się o 2 nowe bloki przy ul. Granicznej. Mieszkańców tych bloków odwiedziliśmy z kolędą po raz pierwszy. Na 120 mieszkań 97 miało otwarte drzwi dla kapłana. Stwierdziliśmy, że w blokach tych mieszkają przede wszystkim młode rodziny.
Zakończenie
Na zakończenie można powiedzieć, że nasza parafia jest generalnie młodą parafią. Jakże bardzo aktualne pozostaje więc dla nas motto tego roku duszpasterskiego: Przypatrzmy się powołaniu naszemu! Jak bardzo potrzeba każdego dnia „wypływać na głębię” spotkań z Chrystusem. By nasze sieci były pełne dobrych uczynków, a nasze życie owocne i święte.
Amen.
ks. Piotr Banach SAC
proboszcz